Pracujesz na umowie śmieciowej? Możemy pomóc!

Aktualności
Tagged:  •  
Image: 
BARTLA_19e25.jpg

Przedstawiciel ZSP razem z poszkodowaną – Panią Renatą, odwiedzili 3 lutego lokal Grupy JMP, biuro Magdaleny Majorczyk.

Pismo z żądaniem uregulowania zaległych zobowiązań finansowych złożono na ręce Joanny Frączek oraz osoby tytułującej się, jako „spec. od pablik relejszyn”. „Januszowa biznesu” - Magdalena M. była nieobecna. W piśmie poinformowaliśmy, że w przypadku nieuregulowania zaległego wynagrodzenia dla Pani Renaty, z dniem 10 lutego br. rozpoczniemy kampanię na rzecz wyegzekwowania praw poszkodowanej. Grupa JMP do dziś nie zapłaciła łącznie 6775 zł za wykonaną pracę.

Reklama dźwignią handlu!

Biuro „Januszowej biznesu” w Krakowie, przy ulicy ul. Prof. W.M.Bartla 19E/25 jest skromnie wyeksponowane. Nie posiada szyldu, tabliczki informacyjnej, ba! nawet numeru lokalu. Posiada za to kamerę. Bezpieczeństwo najważniejsze! Zapewne to głęboko przemyślana taktyka promocyjna „speca od pablik relejszyn”. W trakcie, gdy pojawiliśmy się w okolicy ów spec wielokrotnie wychodził z biura, rozglądał się wokół, nerwowo paląc papierosa za papierosem. Zapewne obawiał się potencjalnych rekrutantów i klientów.

Tagged:  •  
Image: 
polo.jpg

W ostatnich tygodniach utworzona została grupa pracowników marketu POLOmarket w ZSP. Pracownicy mówią, że przez wiele miesięcy byli wykorzystywani przez swojego pracodawcę.

Pracownicy alarmują, że kierownictwo sklepu w którym pracowali podrabiało listę obecności i raporty kasowe, równocześnie zmuszając ich - jak się od nich dowiadujemy - do darmowej pracy w nadgodzinach. Aktualnie doniesienia pracowników bada prokuratura. Lista formułowanych zarzutów jest bardzo długa. Przytaczamy niektóre z tych, które były zawarte w doniesieniu do prokuratury w sprawie bydgoskiego i podbydgoskiego POLOmarketu. Zdaniem pracowników:

  • pracodawca odmawiał przyjęcia zwolnienia lekarskiego, domagając się od pracowników wykorzystywania urlopu wypoczynkowego,
  • pracodawca odmawiał pracownikom wykorzystania dwutygodniowego urlopu,
  • pracodawca wymuszał na pracownikach mielenie i mrożenie w domu mięsa do sprzedaży,
  • pracodawca domagał się kupowania przez pracowników towaru przeterminowanego, lub składania się na straty wynikające z utraty ważności towaru,
  • pracodawca wymagał od pracowników by sprzedawali przeterminowane mięso,
  • pracodawca wymagał od pracowników pracy na wysokościach, pomimo że nie posiadali zezwoleń na tego typu pracę,
  • pracodawca wymagał od pracowników podpisywania niezgodnych z prawdą raportów kasowych,
  • pracodawca zabraniał wpisywania nadgodzin na listę obecności i wymagał darmowej pracy w nadgodzinach,
  • pracodawca oskarżał pracowników o kradzież, nie przedstawiając żadnych dowodów, równocześnie odmawiając wglądu w zapis z monitoringu,
  • pracodawca stosował system kar, tak absurdalny, że udzielał nagan pracownikom także w dniach wolnych od pracy,
  • pracodawca zwracał się do pracowników w sposób wulgarny, obraźliwy, używając takich zwrotów jak „jesteś głupia i zacofana w rozwoju”,
  • pracodawca groził zwolnieniem dyscyplinarnym, każdemu kto by chciał ujawnić jego nieuczciwe praktyki,
  • pracodawca świadomie nie przestrzegał zasad BHP, ograniczając dostęp do środków czystości, oraz sprawnych i bezpiecznych maszyn w dziale mięsnym.

O dalszym przebiegu sprawy będziemy informować.

(fot. Magda Psikus)

źródło: http://www.siemysli.info.ke/pracownicy-polomarket-opisuja-naduzycia/

Tagged:  •    •  
Image: 
prekariat.jpg

W niedzielę 29 stycznia, byłe pracownice Miau Cafe oraz członkowie ZSP udali się do kawiarni, by porozmawiać z właścicielką o możliwości zakończenia konfliktu. Zamiast z nami rozmawiać, właścicielka domaga się za pośrednictwem prawnika przeprosin oraz zapłaty 10 tysięcy złotych.

To jasne, że takie podejście tylko pogorszy jej sytuację.

Działamy w interesie publicznym, walcząc o prawa pracowników, szczególnie tych, którzy są w najbardziej niekorzystnej sytuacji. Nigdy nie pozostaniemy bierni, gdy wiemy, że złamano podstawowe prawa pracowników. Taka sytuacja miała miejsce w Miau Cafe, gdzie byłe pracownice nie otrzymały umów, nie dokonano za nie wpłat do ZUSu i doszło do wielu innych uchybień.

Zamiast przeprosić pracownice za zaistniałą sytuację, właścicielka stwierdziła na Facebooku, że umowy rzekomo istniały i sugerowała, że wina jest po stronie pracownic. Podczas pierwszej pikiety, próbowała wyrwać mikrofon jednemu z protestujących, a później jej znajomi próbowali straszyć pobiciem osoby odchodzące z demonstracji.

Zwróciliśmy się z prośbą o rozwiązanie konfliktu tydzień później, ale właścicielka nie chciała z nami rozmawiać. Zamiast niej pod kawiarnią spotkaliśmy 4 policjantów oraz 2 żandarmów. Następnego dnia, otrzymaliśmy list od pełnomocnika właścicielki, w którym domaga się ona usunięcia artykułu na jej temat, publikacji przeprosin, oraz zapłaty 10 tys. złotych.

W związku z tym widać jasno, że właścicielce nie zależy na rozwiązaniu problemu, tylko na zastraszaniu i próbie uciszenia krytyki jej działań.

Z powodu brak chęci rozwiązania konfliktu, będziemy organizować cykliczne pikiety pod Miau Cafe. Protesty będą też trwać w razie, gdyby właścicielka postanowiła pozwać kogoś z protestujących.

Nie ma naszej zgody na prekaryjne warunki pracy i łamanie praw pracowniczych!

Przypuszczamy, że inne organizacje, które wypowiadały się w tej sprawie również mogły otrzymać listy od prawnika właścicielki. Powinniśmy wszyscy pokazać, że jesteśmy solidarni i nie zamierzamy odpuścić tej sprawy.

Zapraszamy wszystkich na kolejną pikietę, której termin zostanie ogłoszony w najbliższym czasie.

Tagged:  •  

Związek Syndykalistów Polski (Związek Wielobranżowy - Warszawa) pragnie odpowiedzieć na komentarze wypowiedziane na nasz temat m.in. przez etatowca z „Solidarności” w Polskim Radiu. Nazywa on syndykalistów „związkiem o niepokojącej proweniencji” i sugeruje, że nasze działania narażają innych związkowców na niekorzystne wyroki sądowe. W związku z tym, chcieliśmy oświadczyć, co następuje:

Wielu związkowców w Polsce spotykają represje ze strony pracodawców za nagłaśnianie spraw o naruszenie praw pracowniczych. Wśród nich są też związkowcy z Solidarności. Wiemy, że „S” nie zawsze broni swoich członków przed represjami i czasami odcina się od nich lub stara się załatwić sprawę „po cichu” kosztem pracowników, dogadując się za ich plecami z pracodawcą. Opisywaliśmy takie sytuacje wielokrotnie.

Wobec ZSP nie zapadł żaden prawomocny wyrok, mimo że kilkukrotnie pracodawcy pozywali nas do sądu. Tak było na przykład w BRW Sofa, gdzie zwolniono związkowca, który nagłośnił naruszenia prawa pracy oraz zasad BHP. Broniliśmy tego pracownika, podczas gdy członkowie Solidarności zeznawali na korzyść pracodawcy, przeciw innym związkowcom. W sądzie wyszło na jaw, że skala problemów była nawet większa, niż opisywał to represjonowany związkowiec.

Etatowcy z Solidarności pewnie rozumieją słowo „solidarność” inaczej niż my, skoro w sytuacji, gdy my solidaryzujemy się z pracownikami Poczty Polskiej, władze „Solidarności” potrafią jedynie nas atakować, sugerując, że stanowimy zagrożenie dla innych związków. Chociaż pracodawcy próbują nas zastraszać, nie udaje im się to. Z drugiej strony, pracownicy dawno utracili wiarę w to, że „Solidarność” będzie ich wspierać, a za ten stan rzeczy „S” może winić tylko siebie.

Jesteśmy ciekawi czego tak naprawdę boją się Solidaruchy? Przecież mają pieniądze i prawników – jeśli ktoś ich pozwie do sądu, będą w stanie się bronić. Dlaczego największa organizacja związkowa boi się pracodawców w sytuacji, gdy my – mała organizacja związkowa - się ich nie obawiamy?

A może boją się, że kiedyś nie będą już w stanie stłumić buntu pocztowców? Ale to jest ich problem, bo ludzie już im nigdy nie zaufają. Jeśli największy związek w Polsce sądzi, że musi agitować przeciw nam, domyślamy się, czego się obawiają. Zamiast słuchać bzdur rozpowszechnianych przez „S”, lepiej się organizować poza jej strukturami.

Związek Syndykalistów Polski - Związek Wielobranżowy Warszawa

Tagged:  •  

Magdalena Majorczyk znów nie płaci! Ostrzegamy przed "Januszową biznesu".

Czytając w internecie tekst „Magdalena Majorczyk: Odwaga, kreatywność i pokora”, trudno nie odnieść wrażenia, że jest to tekst sponsorowany... Jest to jednak nieistotne, wszak autoafirmacja, to częsta cecha wśród „Januszy biznesu"... Na podstawie kariery „bohaterki”, można by wprowadzić zaszczytny tytuł „Januszowej biznesu”

Pani Renata podpisała umowę z Panią Majorczyk reprezentującą Grupę JMP, w ramach której miała świadczyć usługi neurologopedyczne dla klientów PCPR w Żywcu. Za świadczoną w czerwcu 2016 roku pracę pieniądze otrzymała dopiero w sierpniu i to po licznych telefonach i mailach. Za pracę w okresie od lipca do listopada 2016 roku, wynagrodzenia nie otrzymała do dziś. Pani Majorczyk (JMP) jest dłużna poszkodowanej 6775 zł.

Tagged:  •    •  
Image: 
catsmall.png

Byłe pracownice warszawskiej kawiarni Miau Cafe organizują protest, aby zwrócić uwagę na sytuację pracownic i pracowników gastronomii. Będziemy je wspierać zarówno w akcjach protestacyjnych, jak i w działaniach prawnych dopóki nie otrzymają tego, co im się należy.

Właścicielka Miau Cafe zatrudniała wszystkie pracownice na czarno bez ubezpieczenia zdrowotnego i składek emerytalnych, nie mogły korzystać z urlopów lub zwolnień chorobowych. Oprócz tego szefowa często nadużywała sytuacji żądając, by pracownice przychodziły do pracy w dni wolne lub podpisywały na liście obecności inne godziny, niż rzeczywiście przepracowane.

Tagged:  •  
Image: 
bielizna-sm.jpg

O sprawie zbankrutowanej spółki Atlantic i jej spółki córki VIS Retail pisaliśmy już wielokrotnie. Ten znany producent bielizny pozostawił swoich pracowników bez wynagrodzeń.

Działający w ZSP pracownicy Atlantic składali wnioski indywidualne do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, dzięki czemu otrzymali zaległych wynagrodzeń z Funduszu. Pracownicy zatrudnieni w spółce-córce VIS byli jednak w trudniejszej sytuacji. Sąd gospodarczy odrzucił bowiem upadłość likwidacyjną na podstawie braku środków. Spółka VIS była pozbawiona zarządu, gdyż byli członkowie zarządu zrezygnowali ze swoich stanowisk, by uniknąć odpowiedzialności.

Pracownicy VIS Retail złożyli do Prokuratury Rejonowej w Poznaniu - Wildzie doniesienie o uporczywym naruszeniu praw pracowników w spółce przez nie wypłacenie wynagrodzenia za pracę, premii uznaniowej i wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych i nocnych, czyli przestępstwo z art. 218 kk.

Pod koniec 2016 r. Prokuratura postanowiła umorzyć dochodzenie "wobec stwierdzenia iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego".

Jest to kolejny dowód na to, że prawa pracowników w Polsce nie są chronione, za to na ochronę państwa mogą liczyć złodzieje pensji.

Tagged:  •  
Image: 
unnamed.jpg

Trwa kryzys polityczny. Po jednej stronie jest rząd, ze swoim autorytaryzmem, a przeciwko niemu środowiska opozycyjne, zdominowane przez skompromitowanych polityków PO, wspieranych przez sieroty po PiS oraz neoliberalnych radykałów z Nowoczesnej. Żadna ze stron nie jest warta naszej sympatii.

Konflikt między obecną władzą, a opozycją nie ma charakteru klasowego, a świat pracy niewiele dobrego może dla siebie z niego wyciągnąć. Jednak do akcji postanowili wkroczyć biurokraci z Solidarności. Pierwszym był jej przewodniczący Piotr Duda, który usiłuje nakłaniać pracowników do atakowania opozycji i stawania w obronie upadającego władcy marionetek z Żoliborza. Ile to już razy Solidarność sprzedawała pracowników i ilu członkom tego związku pomagać musiały inne organizacje pracownicze? Tego nie sposób nawet policzyć. Tak samo brak słów, by opisać niezliczone zdrady pracowników, których dopuściła się „Solidarność”. Przewodniczący „Solidarności” nie reagował na groźby zamykania kolejnych kopalni, nie przeszkadzało mu tolerowanie zatrudniania ludzi na umowach śmieciowych w spółkach Skarbu Państwa i nie przeszkadzały mu masowe zwolnienia pracowników w tych spółkach i zastępowanie ich miernymi, ale wiernymi Misiewiczami. Nie reagował wreszcie na reformę edukacji, której efektem będzie zamknięcie wielu szkół i zwolnienie dziesiątków tysięcy nauczycieli.

Związki zawodowe ze swojej natury powinny mieć na celu walkę o godny byt pracowników. Głównym zadaniem „Solidarności” nie jest jednak walka o pracownika, a obrona partykularnych interesów obecnej partii władzy i wspieranie polskiego biznesu w walce z pracownikami.

„Solidarność” korzysta przy tym z najbardziej odmóżdżonych zwrotów, pisząc m.in. o „walce z socjalistycznymi bandytami” i o „totalitarnych praktykach ruchów anarchistycznych”. Tragiczna sytuacja polskiego ruchu związkowego to nie tylko efekt rozbicia go w Stanie Wojennym, ale też skutek kolaboracji wierchuszki „Solidarności” z elitami biznesowymi w procesie całkowitego demontażu praw pracowniczych i socjalnych w Polsce.

Świat pracy jest obecnie zbyt zajęty codzienną walką o chleb, by stawić się na wezwanie skompromitowanej do szczętu „Solidarności”. Ciężko zapomnieć, że będąca teraz w opozycji Platforma pozbawiała nas kolejnych praw, a przenajświętsza Rzeczpospolita eksmitowała ludzi na bruk i skazywała ich na wegetację i emigrację. Ale kto właściwie ma stanąć w obronie rządu, który – podobnie jak poprzedni - gardzi społeczeństwem ze swojego wyściełanego skórą sejmowego fotela?

Związek Syndykalistów Polski – Związek Wielobranżowy Warszawa

Tagged:  •  
Image: 
marcpol-small.jpg

ZSP-Związek Wielobranżowy w Warszawie jest związkiem, który nie boi się trudnych spraw. Już nieraz związek podejmował się działań w obronie osób z firm znajdujących się w stanie upadłości lub firm, które porzuciły pracowników i pozostawili ich bez zapłaty.

W okresie od maja do czerwca, wielu pracowników sieci supermarketów MarcPol zostało bez pensji i srodków do zycia. Pomimo to, firma nadal działała. W sierpniu pod jednym z wciąż działających sklepów Marcpolu w Warszawie odbyła się pikieta pracowników sieci. Domagali się wypłaty zaległych pensji na które czekali od maja. Pikieta przed wejściem do marketu trwała ponad godzinę.

Za pomocą tej akcji chcieliśmy zwrócić uwagę na problem pracowników i fakt, że pomimo twierdzeń dyrekcji, że nie ma pieniędzy na wypłaty, sieć nadal funkcjonowała. Efekt tych działań jest widoczny. Wszyscy protestujący tego dnia otrzymali pieniądze (łącznie ponad 100 tys. złotych).

Niestety to nie spełnia wszystkich roszczeń pracowników wobec MarcPolu.

ZSP pragnie zwrócić uwagę na nadużycia polegające na sztucznym powodowaniu upadłości, by uniknąć realizacji zobowiązań wobec pracowników. Niestety, pracownicy w tej sytuacji nie mają skutecznych instrumentów prawnych, aby szybko otrzymać zaległe pensje w całości. Dlatego konieczna jest samoorganizacja pracowników i akcje bezpośrednie w obronie swoich interesów.

Życzymy powodzenia naszym koleżankom i kolegom z Marcpolu w ich nowej pracy i aby trzymali się razem, aby nie dopuścić do kolejnych nadużyć ze strony pracodawców!

Tagged:  •    •  
Image: 
zlezlezle.jpg

Dzisiaj we Wrocławiu odbyła się pikieta ZSP Wrocław pod restauracją "Złe Mięso" w którym dochodziło do łamania praw pracowniczych i bezpieczeństwa i higieny pracy. Aktywiści i aktywistki poszli wręczyć właścicielowi "uroczyście" protokół pokontrolny PIP potwierdzający zarzuty ZSP.

Więcej o protokole: PIP potwierdza zarzuty ZSP w sprawie Złego Mięsa i kieruje sprawę do sądu

Akcja trwała niemal godzinę. ZSP-owcy weszli do lokalu i poza zostawieniem pisma dla właściciela, rozdali także ulotki informacyjne klientom. Potem rozdano kilkaset ulotek przechodniom. Akcja cieszyła się sporym zainteresowaniem. Zgłosiły się w jej trakcie także osoby zainteresowane być może w przyszłości podjęciem podobnych działań.

Dopóki właściciel Złego Mięsa nie ureguluje zaległości względem byłych pracowników nie zamierzamy zaprzestać kampanii informacyjnej. Sprawa toczy się także przed sądem. Złe mięso nadal jest złe.

Subskrybuj zawartość